Family Vacation in Gdansk

When Leonie was born Michael and I decided we will take a family vacation at least once a year, always and no matter what. Covid complicated things for us as we aren't vaccinated and won't be in the near future. Spending a bunch of money on tests when undergoing a major house renovation wasn't smart, so we had to think of a place we could travel to in Poland.

There really was only one option. We have always wanted to see Gdańsk together and the Tri-City. It's a 5 hour drive from us and it's located by the Baltic Sea. I had only been there as a child and didn't remember a whole lot and Michael had never seen it.

We began our drive through Poznań where Michael had his immigration appointment (we waited for it 1.5 years). After waiting almost 2h because we were 10min late due to road construction, we finished what we came there for and we wanted to relax before our drive to Gdańsk. We stopped by a lovely coffee shop called Miel. We drank delicious coffee, ate yummy fig&rosemarry cake and Leo explored the stairs (it's a new thing she's loving).

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Kiedy urodziła się Leonie, Michael i ja zdecydowaliśmy, że będziemy wyjeżdżać na rodzinne wakacje przynajmniej raz w roku, zawsze i bez względu na wszystko. Covid skomplikował nam sprawy, ponieważ nie jesteśmy zaszczepieni i nie będziemy w najbliższej przyszłości. Wydawanie dużo pieniędzy na testy podczas generalnego remontu domu nie wydawało nam się rozsądne, więc musieliśmy znaleźć miejsce, do którego moglibyśmy się udać w Polsce.


Tak naprawdę była tylko jedna opcja. Zawsze chcieliśmy zobaczyć razem Gdańsk i Trójmiasto. Byłam tam tylko jako dziecko i niewiele pamiętałam, a Michael nigdy go nie widział.


Naszą podróż zaczęliśy od Poznania, gdzie Michael miał swoją wizytę w urzędzie dla cudzoziemców (czekaliśmy na to 1,5 roku). Po prawie 2 godzinach oczekiwania na naszą kolej, ponieważ spóźniliśmy się 10 minut z powodu rozkopanych dróg w końcu załatwiliśmy to po co tam pojechaliśmy i chcieliśmy zrelaksować się przed wyjazdem do Gdańska. Zatrzymaliśmy się w uroczej kawiarni o nazwie Miel. Wypiliśmy pyszną kawę, zjedliśmy pyszne ciasto figowo-rozmarynowe, a Leo odkrywałą schody (nowa rzecz, którą uwielbia).

We got to Gdańsk at about 6pm unpacked and immediately left our cozy apartment to begin to explore the city.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Do Gdańska dotarliśmy około godziny 18 rozpakowaliśmy się i i od razu opuściliśmy nasze przytulne mieszkanie, aby zacząć zwiedzać miasto.

Day 1

We wanted to spend this day walking, walking and even more walking. Everyone has their own way of vacationing and exploring. Most of our friends like to do it through food, others by staying in nice hotels and relaxing but for us it's by getting the steps in. We love to wander through the streets, letting our feet direct where we go and what we do. We always find such amazing gems like unique shops, picturesque views or interesting people that inspire us to take photographs. That day we got over 20,000 steps in and had a blast. Leo also did SO incredibly good. One of the highlights of that day (and our entire trip) was visiting St. Mary's Basilica. When we entered in my heart felt so overwhelmed and my breath was taken away by its grandeur and beauty. I couldn't help but cry. You could sense heavenly presence inside and you knew you stood on holy ground. What we experienced there did something in us we will never forget. It was magnificent.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Dzień 1

Chcieliśmy spędzić ten dzień spacerując, spacerując i jeszcze raz spacerując. Każdy ma swój własny sposób na wakacje i zwiedzanie. Większość naszych przyjaciół lubi to robić poprzez jedzenie, inni przez pobyt w ładnych hotelach i relaks, ale dla nas najlepszy sposób to spacery. Uwielbiamy wędrować po ulicach, pozwalając naszym stopom kierować dokąd idziemy i co robimy. Zawsze znajdujemy jakieś perełki. Wyjątkowe sklepy, malownicze widoki czy ciekawi ludzie, którzy inspirują nas do robienia zdjęć. Tego dnia zrobiliśmy ponad 20 000 kroków i świetnie się bawiliśmy. Leo również dała mega radę. Jednym z głównych punktów tego dnia (i całej naszej podróży) było zwiedzanie Bazyliki Mariackiej. Kiedy weszliśmy do środka moje serce poczuło się tak dotknięte, a dech zaparła mi jego wielkość i piękno tego miejsca. Nie mogłam powstrzymać się od uronienia kilku łez. W środku czuło się niebiańską obecność i wiedziało się, że stoisz na świętej ziemii. To, czego tam doświadczyliśmy, zrobiło w nas coś, czego nigdy nie zapomnimy. To było wspaniałe.

Day 2

That day we planned to go to the Aquarium in Gdynia (one of the tri-cities). Leonie loved it. She is in a stage where she says "Uuuu" each time she sees something new and gasps in wonder at things. It is the cutest.

On our way back, as we drove through Sopot, we noticed a neighborhood that reminded us of when we lived in Portland, OR so we took a dtour and did some exploring over there. That led us to a bakery that I've been wanting to try called Le Bagatelle. If you are ever in Sopot you have to pay them a visit. Their pastries are DELICIOUS.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Dzień 2


Tego dnia planowaliśmy udać się do Akwarium w Gdyni. Leonie miała mnóstwo frajdy. Jest na etapie, w którym mówi „Uuuu” za każdym razem, gdy widzi coś nowego i wzdycha w zachwycie. To najsłodsze.


W drodze powrotnej, jadąc przez Sopot, zauważyliśmy dzielnicę, która przypominała nam o czasie, w którym mieszkaliśmy w Portland, więc wybraliśmy się na objazd i trochę tam zwiedzaliśmy. To zaprowadziło nas do piekarni, którą chciałem spróbować o nazwie Le Bagatelle. Jeśli kiedykolwiek będziesz w Sopocie, musisz ich odwiedzić. Ich wypieki są PYSZNE.

Day 3

We drove to Oliwski Park. Trully a stunning place. If we lived in Gdańsk I think we would be here multiple times a week. It has that unique historic feel to it which we love. As we walked we came across a church we wanted to see - Oliwska Cathedral. We walked inside and yet again were astonished by it. We stopped by their souvenir shop and picked Leo's first Bible in English which was a special thing. After that we drove back to Gdańsk, went to a carrousel and ended our evening sipping hot tea and nalevka known to Gdańsk called GOLDWASSE (alcoholic drink which if you have never tasted you are missing out BIG TIME).

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Dzień 3


Pojechaliśmy do Parku Oliwskiego. Naprawdę wspaniałe miejsce. Gdybyśmy mieszkali w Gdańsku, myślę, że bylibyśmy tu kilka razy w tygodniu. Ma ten wyjątkowy historyczny charakter, który kochamy. Idąc, natknęliśmy się na kościół, który chcieliśmy zobaczyć - Katedrę Oliwską. Weszliśmy do środka i po raz kolejny byliśmy zdumieni. Zatrzymaliśmy się w ich sklepie z pamiątkami i wybraliśmy pierwszą biblię dla Leo po angielsku, co było wyjątkową rzeczą. Następnie pojechaliśmy z powrotem do Gdańska, udaliśmy się na karuzelę i zakończyliśmy wieczór popijając gorącą herbatę i znaną gdańską nalevkę GOLDWASSE.

Day 4

Our last day. We wanted to leave the apartment early that day, all packed so that we can spend as much time as possible on a last bit of exploring the city before we head back home. The streets were so quiet and empty. It was a tranquil morning and for a moment we felt like we actually lived in Gdańsk and this was our normal routine. Coffee, walk, nap time, more coffee...

We climbed the Basilica Bell tower which is almost 100m high and over 700 years old. The stairs were really steep and narrow and we carried Leo in our arms but the views were worth it. One of our favorite memories!

Then we went to Artus house which today is a museum of the legendary Celtic chief Arthur. It was interesting to see and because of our daughter's most beautiful smile we got tickets for 50% off! You can read more about this place here.

Then it was lunch time. We found a yummy pizza place.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Dzień 4


Nasz ostatni dzień. Chcieliśmy opuścić mieszkanie wcześnie tego dnia, spakowani, abyśmy mogli spędzić jak najwięcej czasu na zwiedzaniu miasta, zanim rozpoczniemy powrót do domu. Ulice były tak ciche i puste. To był spokojny poranek i przez chwilę czuliśmy, że faktycznie mieszkamy w Gdańsku i to była nasza normalna rutyna. Kawa, spacer, drzemka, więcej kawy...

Wspięliśmy się na dzwonnicę bazyliki, która ma prawie 100 m wysokości i ponad 700 lat. Schody były naprawdę strome i wąskie, a Leo nieśliśmy w ramionach, ale widoki były tego warte. Jedno z naszych ulubionych wspomnień!

Następnie udaliśmy się do domu Artusa, który dziś jest muzeum legendarnego celtyckiego wodza Artura. Ciekawe było to zobaczyć, a ze względu na najpiękniejszy uśmiech naszej córki dostaliśmy bilety 50% taniej! Więcej o tym miejscu przeczytasz tutaj.

Potem nadszedł czas na lunch. Znaleźliśmy pyszne miejsce z pizzą

We ended our trip at the Sopot pier. (Sopot is another place that's a part of the tri-city). It was fun and not so cold which made our walk very pleasant. It was a perfect end to our little family vacation.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Naszą wycieczkę zakończyliśmy na sopockim molo. Było miło i nie tak zimno, co sprawiło, że nasz spacer był bardzo przyjemny. To było idealne zakończenie naszych małych rodzinnych wakacji.

Likes