Leonie James Strand

16 Sierpnia, 2020

Tego dnia na świat przyszła nasza ukochana Leonie James Strand.

Urodziła się o godzinie 22:25, ważąc 3620kg i mierząc 55cm.

O to jej historia :)

W sobotę 15 sierpnia pojechaliśmy z Michaelem i moją mamą do lekarza, aby sprawdzić jak się sprawy mają. Kolejny dzień, czyli 16 sierpnia był moim terminem i szczerze mówiąc modliliśmy się, aby Leonie urodziła się dokładnie tego dnia, nie wcześniej i nie później, ale 16. Dlaczego? Cóż...to dla nas wyjątkowa liczba :) Michael i ja poznaliśmy się 16 Grudnia. W każdy kolejny miesiąc świętowaliśmy ten dzień w jakiś szczególny sposób, a rok później 16 grudnia odbył się nasz ślub. Kiedy więc lekarz powiedział nam, że planowany dzień porodu to 16 sierpnia nasze serca zabiły szybciej ze szczęścia. W Stanach, gdzie spędziłam większość ciąży dano nam inny termin, 18 sierpnia, ale ja tak mocno uparłam się na 16, że ilekroć zadawano mi pytanie kiedy rodzę to mówiłam, że 16 :)

Tak więc kiedy lekarz zbadał mnie liczyłam z całego serca, że usłyszę o jakimkolwiek rozwarciu i tak właśnie się stało! 15 sierpnia o 16:30 mieliśmy solidne 2cm! haha Stwierdziłam więc, że na pewno rodzimy 16 ;) Następnego dnia wstałam rano i oznajmiłam Michaelowi i mamie, że ja dzisiaj do kościoła nie idę ponieważ będę rodzić. Chwilę później zaczęły mi się pierwsze skurcze.

Michael z mama poszli do kościoła, a ja wzięłam długi prysznic i postanowiłam skończyć pakowanie torby do szpitala. Skurcze nasiliły się w takim stopniu, że były częściej, ale były prawie bezbolesne. O 14 jedliśmy obiad i razem zdecydowaliśmy, że po pojedziemy do szpitala. Nie było jeszcze źle, ale w związku z tym, że lekarz kazał mi się stawić w szpitalu dzień później, jeśli poród nie zacznie się sam, wolałam pojechać i już tam wyczekać będąc tym samym pod kontrolą lekarzy. Leosia szybko rosła w całej ciąży, dlatego mój lekarz nie chciał czekać do 41 czy 42 tygodnia ryzykując, że będzie za duża, abym mogła ją urodzić sama, co było dla mnie bardzo bardzo ważne.

Po zjedzeniu pysznego rosołu mojej mamy stała się rzecz, której W ŻYCIU się nie spodziewałam. Odeszły mi wody. Nie znam nikogo komu odeszły wody, więc wydawała mi się to rzecz, którą ogląda się raczej na filmach, a nie w prawdziwym życiu haha Przyspieszyliśmy wtedy tempa z szykowaniem się do wyjazdu, a w ciągu kolejnej godziny odchodziło tych wód coraz więcej. Szpital, w którym pracuje mój lekarz niestety nie pozwalał na porody rodzinne, ze względu na pandemię, wiec zmuszeni byliśmy pojechać do innego. To, aby Michael był obecny na sali było dla mnie najważniejszym punktem w planie porodu, zaraz po tym, aby nie mieć cesarki.

O 15:30 przyjęto nas do szpitala i zmierzono rozwarcie. W związku z tym, że odeszły mi wody spodziewałam się 5, 6 cm! Marzenie ściętej głowy xD Położna dała mi 3cm! Dostałam znieczulenie i zaczęła się moja przygoda z okscytocyną, ponieważ skurcze były krótkie i rzadkie :/ Akcja zaczęła się rozkręcać, a ból nasilać. Niestety wtedy okazało się, że szyjka nie chce się rozwierać, więc położna musiała mi ją masować. Slyszałam jedynie historie jak z horroru o bólu jaki z tym idzie, ale ja miałam inne doświadczenie. W ogóle mnie to nie bolało! Była to natomiast jedyna rzecz, która nie bolała xD Generalnie to jak oksytocyna zaczęła naprawdę działać myślałam, że rozerwie mnie w pół i z każdą godziną było coraz gorzej. Straciłam jakąkolwiek świadomość tego co się działo i w każdym skurczu starałam się po prostu przeżyć!

O 21:00 zaczęła się druga faza porodu, która powinna potrwać około 15min, ale ponieważ moje skurcze zrobiły się jeszcze gorsze niż były wcześniej poród nie postępował, a Leonie utknęła na kolejne 1,5h! Byłam o włos od cesarki, chociaż w tamtej chwili to już o nią błagałam haha

W kilka minut musiałam się nauczyć przeć (nie jest to takie łatwe jak wygląda na filmach laski!) i po nieskończonej ilości podejść o 22:25, po 8,5h intensywnego porodu położna wyciągnęła ze mnie moją córę. I to była naprawdę najpiękniejsza chwila w moim życiu.

Mimo tego długiego utknięcia i sinego koloru w jakim urodziła się Leosia, dostała 10/10!

Jak tylko skończył się poród cały ból odszedł i załączyła mi się taka gadka, że hej. Przez kolejne 2 godziny nawijałam z położną jak najęta, dzwoniliśmy do mojej mamy i rodziców Michaela, a Leonie chilowała sobie w moich ramionach. To był mega fajny czas i tak się cieszę, że byliśmy razem.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


16th of August ,2020

On that day we welcomed our most loved Leonie James Strand

She was born at 10:25pm, weighting 7981lbs and measuring 22inches

This is her story :)

On Saturday, 15th of August, together with Michael and my mom we went to see my doctor to check on things. My due date was the next day and to be honest both Michael and I were praying that Leonie would be born exaclty then. Not earlier, not later, but on the 16th. Why? Well…it’s kind of a special number to us. We met on December 16th, then we celebrated that day each month and a year later on the 16th of December we got married. So when the doctor said my due date was August 16th we got so excited. In America, where I spent most of my pregnancy, I was given a different day, August 18th, but as stubborn as I am I decided they were wrong and each time someone asked what my due date was I would answer August 16th :)

So when we went for a check up I really hoped to hear about some dialation and that’s exaclty what happened! On August 15th at 4:30pm we got a solid 2cm! Haha I then decided we were definitely going to give birth on the 16th ;) The next day I woke up and told Mike and my mom I wasn’t gonna go to church because I will give birth that day. Shortly after that my first contractions started.

Michael went with my mom to church and I took a long shower and finished packing my bag for the hospital. Contractions got more serious in a way that they were happening more often but were practically painless. At 2pm during lunch we decided that we were going to go to the hospital. Labor wasn't bad yet but because my doctor gave me only one more day before having to show up at the hospital, I wanted to go sooner and be on the safe side, under the care of doctors. Leonie grew fast most of my pregnancy, which is why the doctor didn't want to wait till 41 or 42 weeks, risking that she might be too big for me to give birth to naturally, which was extremely important to us.

Just as I finished my mom's delicious chicken soup something took place that I didn't expect AT ALL. My water broke. I personally don't know anyone whose water broke so I thought it was something you more often watch in movies than real life haha. We then sped up prepping to go to the hospital and in the next hour more and more waters kept on breaking. The hospital where I wanted to give birth at didn't allow family births because of the pandemic, so we had to go somewhere else. Having Michael with me in the room was the number one priority on my birth plan, right after not having a c-section.

We were admitted at 3:30pm and a midwife checked my dialation. Because my water broke I expected 5 or 6cm! Oh one can only hope haha. She gave me only 3cm! I got some pain killers and my journey with oxytocin started, because my contractions weren't long and strong enough :/ Everything got more intense along with the pain. Unfortunately that's when we realized my cervix wasn't opening, so midwife had to give me a massage. I only heard horror stories about that but my experience was completely different. It didn't hurt at all! That was about the only thing that didn't hurt xD When the oxytocin really kicked in I thought I am going to get ripped apart and with each hour it got worse. I lost all awareness of this event lol and simply tried surviving during each contraction!

At 9pm we entered the second stage of labor which is supposed to last 15min, but because my contractions were so bad labor didn't move forward as expected and Leonie got stuck for 1.5h! I was this close to having to have a c-section and by then I had begged for it like three times haha

I had to learn to push in a few short minutes (ladies! it's not as easy as in the movies!) and after 8.5h of labor and countless attempts at pushing, at 10:25pm the midwife took my daughter out of me. And that truly was the most amazing moment in my entire life.

Despite being stuck for so long and coming out pretty grey looking, Leonie scored 10/10 in the Apgar scale!

As soon as labor ended, all pain went away and I got extremely talkative! I chatted with my midwife for the next 2 hours, we called our parents, and Leonie was chilling in my arms. It was such a sweet time and I am so happy we got to be together.

Chyba największym szokiem dla nas obojga (zaraz po okropieństwie bólu porodu) był fakt iż mała wygląda 100% jak Michael i jest taaaaaak spokojna haha Spodziewaliśmy się bardziej wersji małej mnie a tu surprise!

Mike mógł zostać z nami 2h i przez to, że rodziłam w niedzielę mieliśmy mega spokój i nikt nie stał nad nami z zegarkiem. A tak w ogóle to jestem mega dumna z mojego męża bo pomimo, że w środku przeżywał ze mną ten terror to na zewnątrz był dla mnie totalnie skałą i ogromnym wsparciem. Podawał mi wodę, trzymał mi głowę, zrobił mi okład na twarz i nawet bez zawrotów żołądkowych przeciął pępowinę!

Po 2 godzinach zawieziono nas na salę, Mike się z nami pożegnał, a Leosia i ja zaczęłyśmy swoją pierwszą nockę razem :)

O to kilka fotek, które Mike zrobił w ciągu tego jakże długiego i bolesnego, ale także najbardziej niesamowitego popołudnia.

XoXo

Miriam

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

I think the most shocking thing (right after how awfully painful labor was) was the fact that our girl came out looking 100% like Michael and was so calm haha. We were expecting a mini version of me so that was a sweet surprise!

Mike could stay with us for 2h, and because I gave birth on a Sunday no one was standing next to us with a watch. Also, I want to say, I am so beyond proud of my husband. Despite the fact that he went through this terror with me inside, on the outside he was my rock and a huge support. He gave me water, held my head, made cold compresses on my face and even, without gagging, cut the umbilical cord!

After 2h we were taken to our room, said goodbye to Michael, and Leonie and I began our first night together :)

Here are a few photos Michael took during that long, painful, but also most wonder-filled afternoon.

XoXo

Miriam

  • Lifestyle

Likes

Comments

IP: 82.99.3.229