Risk Takers / Ci, którzy podejmuja ryzyko

Wszyscy mamy rzeczy, które bardzo chcemy zrobić, marzenia na dnie naszych serc, które wołają, żeby wydostać się na powierzchnię. Wszyscy także zmierzamy się z tą samą przeszkodą, która często hamuje nas w podjęciu kroku. A jest nią - STRACH W PODEJMOWANIU RYZYKA

Słynne “a co jeśli”. 21 letnia poetka z Australii, Erin Hanson ujęła to najlepiej;

“Czeka na ciebie wolność na podmuchach wiatru. Pytasz: „A jeśli upadnę?” Och, ale kochanie, „A co jeśli polecisz?”

Wiem, że dla niektórych może to zabrzmieć jak frazes, ale naprawdę myślę, że jest w tym tyle prawdy. Od października 2020 r. na świecie żyje 7,8 miliarda ludzi. Czy możesz sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby każdy z nich zatrzymał się w pogoni za swoimi marzeniami, pasjami i powołaniami, przegrywając jednocześnie ze wszystkimi „a co jeśli”?

A jeśli upadnę? Co jeśli poniosę porażkę? A jeśli to się nie uda? Co jeśli ten chłopak mnie nie polubi, co jeśli ten pomysł na biznes przerodzi się w katastrofę, co jeśli przeprowadzka gdzieś zakończy się błędem, co jeśli nigdy nie zbliżę się do tego, do czego powołał mnie Bóg, co jeśli po drodze zaznam bólu. Mogłabym iść dalej i dalej i dalej. Lista powodów, dla których nie powinieneś czegoś robić, jest nieskończona i bardzo przekonująca, bądźmy szczerzy. ALE Pytanie, przed którym wszyscy stoimy dzisiaj, jest takie;

CZY ZATRZYMAM SIĘ NA "CZEMU NIE", CZY PÓJDĘ O KROK DALEJ I ZWRÓCĘ UWAGĘ NA „DLACZEGO TAK”?

Wszystkie te rzeczy, o których wspomniałam powyżej, mają jedną wspólną cechę. Wszystkie wymagają zrobienia pierwszego kroku, podjęcia ryzyka. Przeprowadzka do (i z) LA była jednym z najbardziej ryzykownych posunięć, jakie mój mąż i ja kiedykolwiek wykonaliśmy. Nie mieliśmy na to środków, nie mieliśmy rodziny, która witałaby nas tam z otwartymi ramionami, a nawet przyjaciół. LA to duży i prawdziwy świat i musieliśmy stawić mu czoła sami.

Kiedy Michael po raz pierwszy wspomniał o przeprowadzce, pomyślałam, że uderzył się w głowę. Mój mąż jest najbardziej odpowiedzialną osobą, jaką znam, a to wydawała mi się najbardziej nieodpowiedzialna decyzja, jaką mogliśmy wtedy podjąć. ALE przemyśleliśmy to, pomodliliśmy się i poczuliśmy pokój ... Wiedzieliśmy, że jeśli tak jest, to kiedy tam pojedziemy, w rzeczywistości nie będziemy sami w tym „dużym i przerażającym” miejscu, ale będziemy mieli Boga po swojej stronie i moim zdaniem to jest najważniejsze.

Możesz nie mieć wszystkich finansów, możesz nie mieć wszystkich połączeń, możesz nie mieć wszystkiego poukładanego, ale jeśli masz marzenie w głowie i pokój w sercu, jeśli naprawdę żyjesz swoim codziennym życiem, w poddaniu naszemu Ojcu w niebie, nie ma czegoś takiego jak porażka. On potrafi wyprostować każdą ścieżkę, każdą decyzję i każdą sytuację. Z nim nigdy nie będziesz na straconej pozycji.

Pozwólcie, że powiem wam, co wyszło z najbardziej ryzykownej decyzji, jaką kiedykolwiek podjęliśmy. Cała masa świadectw o tym, jak Bóg zaopatrzył nas, zaczynając od znalezienia pracy, którą chcieliśmy, uzyskania odpowiedniego mieszkania, we właściwym czasie, w najdoskonalszej lokalizacji, zakupu samochodu, który kochaliśmy, finanse każdego miesiąca, nie tylko, żeby dać radę, ale także, aby móc odkrywać południową Kalifornię i zabierać naszą rodzinę i przyjaciół na wycieczki po całej Ameryce. Zawsze marzyłam o mieszkaniu przy plaży i wiecie co? Nasz dom znajdował się 5 minut spacerem od jednej z najsłynniejszych plaż na świecie. Nawiązaliśmy niezwykle cenne kontakty, których dzisiaj wiemy, że potrzebowaliśmy w kolejnym sezonie w życiu. Michael zrealizował swoje marzenie o uchwyceniu Los Angeles na aparacie analogowym, co dziś daje mu możliwość przedstawienia tych fotografii na swojej pierwszej wystawie w Polsce.

W pewnym sensie LA było naszą platformą startową do miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj. Nauczyło nas większej nadziei, silniejszej wiary i uczyniło nas odważniejszymi niż byliśmy. Nigdy nie wiesz, co kryje się za zamkniętymi drzwiami Twojego marzenia lub obietnicy. Aby się tego dowiedzieć, musisz zaryzykować otwarcie ich.

Jestem bardzo wdzięczna za wszystko, czego nauczyliśmy się podczas przeprowadzki do Los Angeles. Nie tylko o życiu, ale także o Bogu i sobie nawzajem. Wzmocniło to naszą przyjaźń i małżeństwo. Nie zawsze było to łatwo, a ta decyzja miała swoją cenę, ale ostatecznie każda walka i każda trudność były wykorzystywane na naszą korzyść i zdecydowanie czuję, że pozwoliliśmy, aby uczyniło nas to lepszymi i dojrzalszymi.

Nie wiem, jakie masz marzenie w swoim sercu lub jakie jest powołanie nad Twoim życiem, ale wiem, że wszyscy jesteśmy powstrzymywani przez strach przed podjęciem ryzyka. Dlatego dzisiaj chcę Cię zachęcić, abyś podjał decyzję, otwórz te drzwi i staw czoła życiu.

Tak wiele by nas ominęło, gdybyśmy pozwolili, aby strach kontrolował nas i nasze decyzje. Nigdy nie będziesz mieć gwarancji, że coś będzie sukcesem, ale też nigdy nie będziesz musiał się zastanawiać, co by było gdyby.

"A jeśli upadnę? Och, ale kochanie, „A co jeśli polecisz?”


XoXo

Miriam


We all have things that we so badly want to do, dreams that sit at the bottom of our heart and are screaming to get out into the surface. We all also face the same obstacle that often prevents us from making the move - FEAR OF TAKING THE RISK.

The famous "what if's". 21 year old poet from Australia, Erin Hanson put it best;

"There is freedom waiting for you, on the breezes of the sky. And you ask, "What if I fall?" Oh, but my darling, "What if you fly?"

I know to some it may sound cliche, but I really think there is so much truth in it. As of October 2020 there are 7.8 billion people in the world. Can you imagine what would happen if every single one of them stopped in pursuit of their dreams, passions and callings, loosing at the same time to all the "what if's"?

What if I fall? What if I fail? What if it doesn't work out? What if I will never make it? What if this boy will end up not liking me, what if this business idea turns into disaster, what if moving somewhere will end up being a mistake, what if I will never get close to what God has called me to, what if I get hurt along the way. I could go on and on and on. The list of reasons why you shouldn't do something is endless and very convincing lets be honest. BUT The question we all face today is this;

WILL I STOP AT WHY NOT OR WILL I GO ON STEP FURTHER AND FACE THE "WHY YES"?

All those things I just mentioned above have one thing in common. They all require making the first step, taking the risk.

Moving to (and out of) LA was one of the riskiest moves my husband and I ever made. We didn't have the means to do it, we didn't have family who would welcome us there with open arms, or even friends for that matter. It's a big and real world out there and we had to face it alone.

When Michael first mentioned moving there I thought he got hit in a head. My husband is the most responsible person I know and this seemed like the most irresponsible decision we could've made at the time. BUT we gave it a thought, we prayed and felt peace...W knew if that's the case, then when we go we in fact won't be alone in this "big and scary" place but we will have God on our side and in my opinion that is the most important thing.

You may not have all the finances, you may not have all of the connections, you may not have everything in order but if you have the dream in your mind and peace in your heart, if you truly live your daily life in surrender to our Father in Heaven, there is no such thing as failure. He can straighten out every path, every decision and every situation. With him you will never at a lost position.

Let me tell you what came out of the riskiest decision we ever made. A whole bunch of testimonies of how God provided for us starting from getting jobs we wanted, getting the right apartment, at the right time, in the most perfect location, buying a car we loved, finances each month to not only "make it" but also be able to explore Southern California and take our family and friends on trips all over America. I always dreamt about living by the beach and guess what? Our home was 5min walking distance from one of the most famous beaches in the world. We made incredibly valuable connections, that we know today we needed for this next season in life. Michael got to live his dream of capturing LA on film, which today are photographs he displays at his first ever exhibition in Poland..

In a way LA was our launching pad for where we are today. It taught us bigger hope, stronger faith and it made us braver than we were. You never know what's hiding behind the closed door of your dream or promise. You've got to take the risk of opening it in order to find out.

I am so grateful for all we've learned through our move to Los Angeles. Not only about life, but also about God and each other. It strengthened our friendship and marriage. It wasn't always easy and this decision came at a price but ultimately every struggle and every hardship was used to our advantage and I definitely feel like we allowed it to make us better and more mature.

I don't know what is the dream in your heart or calling over your life but I know we all get stopped by fear of taking risk. So today I want to encourage you to go for it, open that door and face life head first.

We would miss out on so much if we allowed that fear control us and our decisions. You will never have guarantee that it will be a success, but you will also never have to wonder what would happen if.

"What if I fall?" Oh, but my darling, "What if you fly?"


XoXo

Miriam



  • Lifestyle

Likes

Comments

IP: 82.99.3.229